Awangarda jako stan umysłu

To temat tegorocznej edycji Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych, który z pełną świadomością wykorzystuje intensywnie eksploatowany w tym roku termin. Słowo awangarda - odmieniane przez wszystkie przypadki, coraz bardziej oswojone, coraz mniej rewolucyjne, coraz bardziej eleganckie, z najlepszymi manierami. 

Minęło ponad 100 lat od czasu, kiedy powstały pierwsze manifesty i dzieła awangardowe. Rewolucyjne, obrazoburcze, radykalne. Wielka Awangarda nie znosiła przecież kompromisów, wikłania się w układy, oportunistycznych karierowiczów. Etos grup awangardystów był restrykcyjny - na przykład surrealistów obowiązywał zakaz przyjmowania wszelkich wyróżnień i nagród za zasługi artystyczne i literackie. W związku z tym w latach 40. ubiegłego wieku Salvador Dali czy Max Ernst zostali wyrzuceni z grupy. Prawdziwi awangardyści wybierali nędzę i życie w zgodzie z własnymi przekonaniami. Wyróżnikiem historycznej awangardy był fakt, że myśl musiała przerodzić się w działanie, awangardyści byli bezwzględnie zaangażowani w społeczną zmianę, w pełną zapału i wiary walkę o inny świat. Od tamtego czasu fundamenty awangardy przestały być stabilne, wraz ze zmianą pokoleniową i przekształceniami rzeczywistości podlegały wielokrotnym redefinicjom, a nowo powstałe definicje „awangardowości” trudno policzyć. Zygmunt Bauman pisał, że awangarda była nowoczesna w zamyśle, ale ponowoczesna w skutkach. To znaczy, że prędzej czy później, trzeba było uderzyć głową o mur; zbiór granic do przekroczenia i barier do druzgotania nie był nieskończony. Awangarda jako postawa musiała się wyczerpać lub przynajmniej przewartościować. Skończył się czas wizjonerów, którzy umierali nie tyle za swoje obrazy, wiersze i teatr, ale którzy przede wszystkim oddawali się bez końca idei organizującej ich życie. Już od dawna nie towarzyszy nam artystyczna bezkompromisowość, która determinuje całe życie twórcy. Czy współcześnie, kiedy postawa awangardowa jest niemożliwa, żywa pozostała awangarda jako stan umysłu?

Tym pytaniem zapraszam Państwa do dyskusji. Temat Festiwalu jest pytaniem, które dotyczy zasadniczych spraw związanych z ambicjami współczesnych twórców i z kierunkiem ich twórczości. Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych od wielu lat oscyluje wokół rozważań na temat kondycji artysty, poszukiwania autorytetów, przezwyciężania ograniczeń. W tym roku, w szczególnym kontekście i okolicznościach, proponuję, aby zastanowić się, czym jest awangardowy stan umysłu? Czy mimo tego, że awangardowe postulaty sprzed stu lat uważamy za utopijne, nie chcielibyśmy dzisiaj tonąć w kolejnych utopiach proponowanych przez twórców? Czy nie mamy poczucia utraty? Czy rzeczywistość jest żyznym gruntem dla formowania się permanentnej postawy sprzeciwu? A może jest tak dobrze, że nic zmieniać nie trzeba? Jeśli jednak nie jest tak dobrze, to czy potrzeba nam rewolucji? Jakiej? Czy chcemy się buntować czy może tylko symulować? Czy teatr ma coś wspólnego z prawdziwym życiem? Czy spektakl teatralny podlega takim samym prawom rynku jak smartfon? Czy nie robimy czegoś, przeciwko czemu dusze awangardy krzyczą?

Ewa Pilawska

 

Udostępnij

Tweet Share on Google+