Teatr Powszechny w Łodzi

Kurtyna


ZDUMIEWAJĄCO NIEPRZEMYSŁOWY DUCH – kurtyna w Teatrze Powszechnym w Łodzi

Malowaną kurtynę autorstwa Piotra Naliwajko mogą Państwo oglądać w Teatrze Powszechnym w terminach podawanych na bieżąco (patrz: Aktualności) oraz w zorganizowanych grupach lub indywidualnie po wcześniejszym ustaleniu terminu z Działem Sprzedaży i Obsługi Widzów (42 633 50 36). Pokazom towarzyszą prelekcje na temat kurtyny prowadzone przez Annę Marię Dolińską.
Wstęp wolny.

Wszelkie informacje pod numerem (42) 633 50 36.


Poniższe materiały pochodzą z folderu wydanego z okazji odsłonięcia kurtyny – dostępnego w Kasie Teatru.
27 marca 2006 roku W RAMACH OBCHODÓW 60-LECIA TEATRU POWSZECHNEGO
– Odsłonięcie malowanej kurtyny autorstwa Piotra Naliwajko
– Premiera miniatury dramatycznej Dramacik K. Kopki w reż.  J. Głomba
Teatr Powszechny dołączył do nielicznego grona teatrów, w których można oglądać malowaną kurtynę. Tym samym ziścił się plan Henryka Siemiradzkiego, który niegdyś miał stworzyć takie dzieło dla jednego z łódzkich teatrów. Niestety, realizacje tego pomysłu przerwała śmierć autora słynnej kurtyny-obrazu (znajdującej się w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie).
Autorem obrazu Zdumiewająco nieprzemysłowy duch jest Piotr Naliwajko, malarz obrazów
wielkoformatowych, absolwent krakowskiej ASP, uczeń Jerzego Dudy-Gracza, znany iceniony nie tylko w Polsce, ale i na świecie.
Na specjalnie plecionym płótnie sprowadzanym z Belgii o wymiarach przekraczających 8 mdługości i 4,5 m szerokości powstał w pracowni malarza obraz olejny – panorama miasta, na której tle pojawiają się alegoryczne postaci. Szkic kurtyny (o wymiarach 1×0,7 m), prezentowany w foyer teatru, towarzyszył kolejnym wieczorom XI i XII edycji
Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Fundatorem kurtyny jest Atlas Sztuki.
Odsłonięciu kurtyny towarzyszyła mała forma dramatyczna (żart sceniczny) – wystawiliśmy tekst Krzysztofa Kopki pod roboczym tytułem Dramacik, w reżyserii Jacka Głomba, dyrektora Teatru im. H. Modrzejewskiej w Legnicy, scenografią zajęła się Małgorzata Bulanda, muzyką – Bartek Staburzyński, a ruchem scenicznym – Jarosław Staniek.
udział wzięli:
Magda Dratkiewicz
Maja Korwin
Marta Kuśmirek
Karolina Łukaszewicz
Zofia Plewińska
Gabriela Sarnecka
Ewa Sonnenburg
Barbara Szcześniak
Magda Zając
Beata Olga Kowalska
Paweł Audykowski
Marek Bogucki
Janusz German
Mirosław Henke
Andrzej Jakubas
Janusz Kubicki
Piotr Lauks
Jacek Łuczak
Artur Majewski
Adama Marjański
Jan Wojciech Poradowski
Michał Szewczyk

PIOTR NALIWAJKO
Urodzony w 1960 r. Studia ASP Kraków, Wydział Grafiki w Katowicach, 1979-84r.
W latach 1983-89 wspólnie z Tercetem Nadętym, czyli Grupą Trzech (Naliwajko, Szpyt, Żegalski), a po roku 1989 już indywidualne artysta zorganizował ponad sto wystaw w Polsce, Niemczech, Holandii, USA, Francji. Wielokrotnie brał udział w wystawach zbiorowych m.in.: w Polsce, Niemczech, Holandii, USA, Francji, na Węgrzech, w ZSRR, Belgii, Szwajcarii, Hiszpanii, we Włoszech i na Słowacji.

Wystawy z Tercetem Nadętym oraz indywidualne m.in.:
1983 – Muzeum Historii Katowic
1985 – BWA, Bielsko-Biała
– BWA, Białystok
1986 – Friedrich Neuman Stiftung, Konigswinter RFN
1988 – Stara Kordegarda, Łazienki, Warszaw
– Galeria Brama, Warszawa
– BWA, Poznań
1989 – Galeria Art, Krakowskie Przedmieście, Warszawa
1990 – Galeria EL, Elbląg
– T. Morus Akademie, Bensberg, Niemcy
– Literatur Haus, Frankfurt, Niemcy
1993 – Galerie bei der Komodie, Augsburg, Niemcy
– Kunstcircus, Zandvoort, Holandia
1994 – Ecce Homo, Zornering, Niemcy
1997 – Muzeum w Chorzowie
1999 – Galeria Na Piętrze, Poznań
2000 – Best of the Best Art Show, East Hampton, USA
2003 – BWA, Rzeszów
2005 – Atlas sztuki, Łódź

Duże indywidualne prezentacje na targach sztuki m.in.:
1995   – Holland Art Fair, Haga, Holandia
2000  – International Art Expo New York, USA
– International Art Expo Miami, USA
– International Art Expo California, San Francisco, USA
2001   – International Art Expo New York, USA
– Palm Springs International Art Fair, USA

Udział w wystawach zbiorowych m.in.:
1988  – Figuration Critique Grand Palaise, Paryż, Francja
– Arsenał 88, Warszawa
1989 – Red & White, Warszawa, Moskwa (Maneż), Amsterdam
1990 – BIAF 90, 20 Barcelona International Art Forum, Hiszpania
1993 – Ein Kreuz, Marmersteiner Kabinett, Wurzburg, Niemcy
2000 – Art 21, Las Vegas, USA
– 440 Annual Internation Exhibition, Art Institute San Diego, USA
2001 – 450 Annual Internation Exhibition, Art Institute San Diego, USA

Ważniejsze publikacje:
Art & Business, Sztuka (kilkakrotnie), Arteon, Gazeta Antykwaryczna, Fine Art (wielkorotnie), Art Expressions Magazine (wielokrotnie), The Art Monthly, Unter die Menschen gefallen (Claudius Verlag) A. Krauss, Malarstwo Młodych 1980-1990 (WAiF) J.M. Daszkiewicz, Słownik Malarzy Polskich (Arkady) oraz liczne artykuły w prasie polskiej, niemieckiej, holenderskiej, amerykańskiej i hiszpańskiej.

O obrazach malarza obszernie pisali m.in.:
Andrzej Matynia, Monika Małkowska, Jerzy Madeyski, Jarosław Świerszcz, Krzysztof Cichoń, Jacek Kurek, Victor Forbes, Henk Abbink, Andreas Hildmann, Annette Krauss, Friedrich Kraft. Działalność artysty (malarstwo, akcje uliczne, nietypowe formy prezentacji obrazów itp.) stała się tematem kilku prac magisterskich.

Twórczość dokumentują cztery filmy telewizyjne:
Tercet Nadęty W. Dobrzyński 1989, Christus Fahrt Autobus RTL Niemcy 1991, Bracia J. Wolska, H. Jantos TVP 1999, Impresje M. Olczyk TVP 2005.

 

LIST PRZEWODNI Dyrektora Teatru – Ewy Pilawskiej

Teatr znów porusza, oświeca, niepokoi, dodaje otuchy, prowokuje. Żywym słowem, ruchem i światłem przeciwstawia się pustce. Teatr jest magicznym porozumieniem: daje publiczności głębokie przeżycia, ale też dzięki niej się regeneruje. Kiedyś, przed wiekami, bogowie często zstępowali na scenę, przynosząc człowiekowi obietnicę lepszego świata. Teraz dialog prowadzony przez aktorów pomaga ludziom zrozumieć to, co ich otacza, co ich spotyka, co ich martwi i boli.

Victor Hugo Rascón-Banda
(Teatr źródłem nadziei, fragment Orędzia na Dzień Teatru)

Teatr Powszechny jest drugim teatrem w Polsce posiadającym malowaną kurtynę. Możecie ją Państwo oglądać od 27 marca 2006 r., który jest 45. Międzynarodowym Dniem Teatru.
Kiedy postanowiono wyróżnić nas tym niezwykłym prezentem pojawiły się we mnie wątpliwości. Czy we współczesnym teatrze dążącym w swej stylistyce do ascezy scenicznej, podkreślającej umowność miejsca możemy wprowadzić tak okazałe malowidło? Jak kurtyny, utożsamiane przez nas z przepychem scenicznym teatru barokowego, znajdują się w powojennej estetyce architektury teatralnej? Czy malowany obraz nie zabierze przestrzeni sztuki teatralnej, czy nie zburzy magii teatru budowanej od momentu skupienia i niezwykłej ciszy przed rozpoczęciem spektaklu?
Wątpliwości te zastąpiła myśl o szansie poszerzania naszej wrażliwości, o przypomnieniu, że teatr jest świątynią sztuki. Najważniejszym momentem dla mnie był dzień 13 marca, kiedy kurtyna Piotra Naliwajko przyjechała do nas. Gdy rozwijaliśmy na deskach sceny naszego teatru ten niezwykły obraz, gdy zeszli się wszyscy, którzy byli w Powszechnym, gdy odkrywaliśmy wspólnie jego piękno? jeszcze nieco ułomne bo nieukazane w pełni ? wówczas po raz pierwszy poczuliśmy wyjątkowego ducha, który zawitał do Powszechnego.

Bardzo pięknie dziękuję Atlasowi Sztuki za Zdumiewająco nieprzemysłowy duch.
Ewa Pilawska
Dyrektor Teatru Powszechnego
Łódź, 13 marca 2006 r.

O historii kurtyn pisze wybitny teatrolog – prof. Anna Kuligowska-Korzeniewska

Zdumiewająco nieprzemysłowy duch
Kurtyna
Najpierwsza firanka, zasłona. Rządcy teatru kortynę starają się mieć osobliwie pięknie odmalowaną. Ponieważ teatr jest wychowańcem muz i Apollina, dlatego powszechnie na zasłonie herby tychże muz rysują.
Tak właśnie zdefiniowali teatralną kurtynę aktorzy Teatru Narodowego, Ludwik Adam Duszewski i Alojzy Żółkowski, zarazem autorzy żartobliwego Dykcjonarzyka teatralnego. W roku jego wydania, a więc w 1808, gmach Teatru Narodowego przy placu Krasińskich (zbudowany w roku 1779) ozdobiono trzecią już w jego historii kurtyną. Namalowana przez Jana Bogumiła Plerscha przedstawiała Olimp i Muzy tańczące wokół ołtarza ozdobionego napisem Moribus et Musis (Obyczajom i Muzom). Publiczność warszawska mogła w tym czasie oglądać także inną kurtynę pędzla Plerscha: w Teatrze Królewskim w Pomarańczarni w Łazienkach. Wyobrażała ona dziewięć Muz na Helikonie. Kiedy teatr łazienkowski stał się prywatną własnością carów rosyjskich, tę mitologiczną scenę zastąpiono nowym obrazem Antoniego Sacchettiego, który w roku 1839 namalował plac przed Pałacem Zimowym w Petersburgu. Nie dziwi więc, że gdy Rosjanie w roku 1915 opuścili Warszawę, tę carską pamiątkę czym prędzej zwinięto i rzucono gdzieś w kąt.
Najsławniejsza wszakże kurtyna zawisła w Krakowie. Do dziś zdobi Teatr im. Juliusza Słowackiego. To kurtyna Henryka Siemiradzkiego, odsłonięta w roku 1894, z trzema grupami postaci. Centralne miejsce zajmują Natchnienie, Piękno i Prawda. Po lewej Tragedia, opasana czarną materią, patrzy na Erosa płaczącego nad urną z prochami Ukochanego Serca. Dalej Furie i Widma. Po środku Komedia w towarzystwie Trefnisia. Po prawej Psyche w objęciach Bachusa, Muzyka i Śpiew oraz korowód młodzieży wokół posągu Terpsychory.
Takimi kurtynami o tematyce mitologiczno-alegorycznej przesłaniano okno sceny dopiero od XVII wieku, a więc w czasach Baroku, co wiąże się z powstaniem – nieznanego w Antyku i Średniowieczu – odrębnego budynku teatralnego. Kurtyna narodziła się tam, gdzie zaczęto oddzielać scenę od widowni – a więc we Włoszech (wł. cortina `zasłona’). Była malowanym obrazem ujętym w bogatą, rzeźbiarsko zdobioną ramę czyli sceniczny portal. Oczywiście obrazem ruchomym, gdyż podziwianym tylko przed spektaklem i w antraktach, a następnie
podnoszonym do góry, aby rozpocząć grę.
W Polsce pierwsze kurtyny, zwane zaponami, umieszczono w sali teatralnej Zamku Królewskiego w Warszawie (podczas panowania Władysława IV). Malowane kurtyny stanowiły także stałe wyposażenie teatrów magnackich i szkolnych. I – oczywiście – teatrów publicznych, powstałych w drugiej połowie XVIII wieku, w Warszawie i innych miastach. Wiadomo chociażby, że do wileńskiego teatru w pałacu Radziwiłłowskim przeniesiono kurtynę z teatru Sapiehów, pędzla Konstantego Ottosielskiego. W malowane kurtyny, co zawsze było kosztowne, zaopatrywano także teatry miejskie w XIX wieku. Na kurtynie teatru kaliskiego z roku 1829 namalowany został unoszący się w powietrzu anioł, który odsłaniał zasłonę o pięknych draperiach. W teatrze lubelskim, otwartym w roku 1886, kurtyna wystawiała lokalny pejzaż miejski (fragment Krakowskiego Przedmieścia z bramami Krakowską i Trynitarską, kościół Św. Ducha, gmach magistratu). A jak było w Łodzi? Najkrócej można rzec, iż było podobnie jak w innych miastach, choć jej fabryczny i wielonarodowościowy charakter opóźniał budowę stałych „przybytków Muz”. Wędrowne zespoły teatralne, które po raz pierwszy zjechały do Łodzi dopiero w latach czterdziestych XIX wieku, lokowały się w przygodnych miejscach, np. w szopach zajazdów (na Starym Mieście) bądź salach tanecznych („dom zabaw” Ludwika Geyera przy ulicy Piotrkowskiej 280).

Te prowizoryczne sceny przesłaniano najpewniej jakąś materią, rozsuwaną na boki. Zapewne więcej staranności okazano przy urządzaniu w połowie lat pięćdziesiątych Teatru Paradyz (przy ulicy Piotrkowskiej 175a) oraz w roku 1866 Teatru Sellina (przy ulicy Konstantynowskiej 16, obecnie Legionów). Oba drewniane gmachy przetrwały do początków lat dziewięćdziesiątych XIX wieku, ale nie wiemy nic pewnego o używanych w nich kurtynach. Pierwsza kurtyna, której wygląd możemy opisać, zawisła w roku 1877 w Teatrze Victoria (przy ulicy Piotrkowskiej 67). W tym murowanym już gmachu kurtyna – wzorowana na wiedeńskich – wyobrażała na tle portyku postaci dwóch wielkich poetów niemieckich – Friedricha Schillera i Johanna Wolfganga Goethego podających sobie wieniec laurowy, a także dwu kompozytorów ? Wolfganga Amadeusza Mozarta i Stanisława Moniuszki. Victoria stała się siedzibą teatru polskiego, zaś zespoły niemieckie zyskały w roku 1882 nową siedzibę przy ulicy Dzielnej 18 (obecnie ul. Gabriela Narutowicza 20). Czy w Thalii, bo właśnie imię muzy komedii otrzymał ten nowy gmach, zawieszono malowaną kurtynę, aby chociażby dorównać Victorii? Zapewne tak, gdyż teatr był okazały, a plafon przedstawiał całą falangę poetów i mędrców niemieckich wraz z naszym Mickiewiczem i Kraszewskim?   („Dziennik Łódzki” 1886 nr 163).

Kurtyny miały to do siebie, że podwijana materia niszczała, szarzała, odpadała z niej olejna farba. Z tego powodu nowy dyrektor, obejmujący Victorię w roku 1895, Michał Wołowski, zamówił nowa kurtynę u malarki-amatorki Klementyny Boguckiej. Po raz pierwszy w dziejach Łodzi kurtynę tę oświetlały lampy elektryczne. W roku 1901 Fryderyk Sellin na swojej posesji przy ulicy Konstantynowskiej 14 (obecnie Legionów) wzniósł największy z dotychczasowych gmachów teatralnych w Łodzi: mieszczący 1250 widzów Teatr Wielki (według projektu Adolfa Seligsona). Przybyli na jego inaugurację „mistrz słowa” Henryk Sienkiewicz i „mistrz pędzla” Henryk Siemiradzki mogli podziwiać tymczasową, choć skromną, lecz nadzwyczaj gustowną kurtynę pędzla p. Wieczorkowskiego (Scena polska w Łodzi. 1844-1901, Łódź 1901).

Jednocześnie zapowiadano, że wkrótce przystąpi (bezinteresownie) do pracy nad nową kurtyną Otton Bauer. Może zamierzał wykorzystać swój rysunek, jakim ozdobił jubileuszowe wydawnictwo na otwarcie Teatru Wielkiego? Na okładce umieścił grecką muzę z maską, pochyloną nad trójnogiem, z którego w oparach wydobywają się dwie daty: 1844 i 1901. Nie wiemy niestety, czy malarz wywiązał się z danego słowa. W każdym razie, kurtyna (kurtyny) w Teatrze Wielkim były – jak się zdaje – ostatnimi w Łodzi kurtynami malowanymi. Do lamusa historii odchodziły bowiem malowane dekoracje i malowane kurtyny. Zastępowały je zgeometryzowana, przestrzenna, a więc trójwymiarowa scenografia oraz kurtyny z jednolitej, najczęściej pluszowej materii, ozdobionej u dołu złotymi frędzlami i jakimś greckim ornamentem. Właśnie taka czerwona kurtyna, zachowana do dzisiaj, została powieszona w roku 1913 w warszawskim Teatrze Polskim, uchodzącym za pierwszy pod względem architektury zewnętrznej i wewnętrznej oraz techniki scenicznej nowoczesny gmach teatralny w Polsce. Warto dodać, że kilka lat wcześniej (1908) przybyły z Krakowa do Łodzi młody dyrektor Aleksander Zelwerowicz także zainstalował granatową rozsuwaną kurtynę „w guście sztuki stosowanej”.
W XX wieku ta przegroda, oddzielająca scenę od widowni, przestała już być konieczna. Kurtyna bowiem nie strzeże dzisiaj świata scenicznego, bo ten tworzy się wśród widzów. Aktorzy zeszli na widownię, która złączyła się ze sceną. Narodził się teatr komuny, teatr współuczestnictwa, który kurtyny już nie potrzebuje. Podobnie jak tradycyjnej sceny nie trzeba przesłaniać kurtyną, aby zmienić dekorację. Iluzji scenicznej nie burzą przecież maszyniści wnoszący i wynoszący rekwizyty oraz elementy dekoracji. Ponadto kurtynę z materiału zastąpiła kurtyna żelazna albo kurtyna świetlna. Jeśli nawet reżyserzy zamawiają obecnie malowaną kurtynę, to stanowi ona zabieg stylizacyjny (na dawny teatr) albo plastyczny znak interpretujący dramat. Łodzianie powinni mieć w pamięci wspaniała, pełną ekspresji kurtynę, namalowaną przez Andrzeja Majewskiego do Operetki Gombrowicza w reżyserii Kazimierza Dejmka (prem. Teatr Nowy, 13 IV 1975). Przedstawiała ona statek miotany falami, co stanowiło metaforę świata, wstrząsanego burzą dziejową.

Jak więc w tej tradycji plasuje się kurtyna, która 27 marca 2006, z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru, zostanie odsłonięta w łódzkim Teatrze Powszechnym. Oto widzimy na niej łatwo rozpoznawalny pejzaż współczesnej Łodzi (wszakże bez dymiących kominów fabrycznych!), nad którym kłębią się nagie postaci, przywodzące na myśl Sąd ostateczny Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej. Ich dzikie twarze i drapieżne, rozczapierzone palce skierowane są ku dwu dziewczynkom, znajdującym się na pomoście – lustrze odbijającym niebo. Jedna z nich, siedząca z podwiniętymi nogami, przyciska ręką ucho; druga, stojąca z przechyloną głową, trzyma przy muszlę, przez którą przechodzą głosy świata. Piotr Naliwajko, autor tego, utrzymanego w tonacji brązu, obrazu nadał mu znamienny tytuł: Zdumiewająco nieprzemysłowy duch.
Tytuł ten, jak również panorama Łodzi, jest świadectwem wciąż żywych marzeń o podniesieniu miasta do rangi stolicy sztuki. Wydaje się, że wciąż nie straciły na aktualności słowa Andrzeja Niemojewskiego, napisane w roku 1901:
Jeżeli bogata Łódź, milionerka naszych miast, zrozumie, że teatr jest instytucją publiczną, instytucją jej, którą chce mieć, której żywotną, kulturalną potrzebę uznaje i widzi, wtedy tęczowa bańka naszych rojeń estetycznych nie pryśnie po raz drugi, wtedy może o niej powiemy kiedyś, że to obłokami dymów objęty Bayreuth, że to nasze przemysłowe Ateny.

Łódź, Teatr Powszechny,
27 marca 2006 prof. Anna Kuligowska-Korzeniewska