Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych

21. Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych (2015 r.)

10 spektakli prezentujących spectrum polskiego i europejskiego teatru, dyskusja o kondycji artysty, sesja naukowa pokazująca twórczość Kantora na tle światowej awangardy i wystawa poświęcona Swinarskiemu. Podczas XXI edycji Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych przy szczelnie wypełnionej widowni (frekwencja podczas tej edycji wyniosła 124,9%) artyści i widzowie dyskutowali o tym, kim jest współczesny artysta, próbując odpowiedzieć na pytania postawione przez dyrektora artystycznego Festiwalu Ewę Pilawską.

 

„Wybitnie artystyczną” dyskusję o kondycji artysty rozpoczęła fenomenalna „Wycinka” Krystiana Lupy. To sztuka o impasie, w którym znajduje się twórca. W tym kontekście bardzo mocno wybrzmiało pytanie - „czy współczesny artysta jest w kryzysie?” Kwestię tę rozwinęła również dyskusja moderowana przez Jacka Żakowskiego, w której wzięli udział Anda Rottenberg, Krystian Lupa, Krzysztof Mieszkowski, Jan Hartman i Olgierd Łukaszewicz. Z kolei bardzo współczesne „Dziady”, kolaż XIX-wiecznej literatury, filmu, faktów, popularnych postaci, gwiazd filmowych były między innymi próbą odpowiedzi na pytanie, „czy współczesny kontestuje obowiązujący porządek?” Czy XIX-wieczny tekst może być wciąż aktualny? A jak temat ten interpretuje austriacki Teatr Narodowy? Spektakl z Burgtheater w Wiedniu zatytułowany „Śmieszna ciemność” zabawnie, a zarazem niezwykle smutno pokazał naszą niemożność prawdziwego zrozumienia obcości, innych kultur, drugiego człowieka, a w końcu nawet samego siebie. Był w końcu artystyczną projekcją refleksji na temat, „czy współczesny artysta wierzy w to, że może zmienić status quo?” Jaki na tym tle wydźwięk ma Molierowska „Szkoła żon”? To symboliczny zwrot ku sztuce i teatrowi, który usilnie szuka odpowiedzi i stawia diagnozę rzeczywistości. Diagnozę dotyczącą tragizmu międzyludzkich relacji. W efekcie skłania do zastanowienia się, czy współcześnie artyści stawiają jeszcze jakiekolwiek tezy? Czy domeną współczesności jest brak odwagi w stawianiu tez?

„Dowód na istnienie drugiego”, czyli konfrontacja Gombrowicza i Mrożka, odsłonił uniwersalne problemy związane z tożsamością artysty. „Czy artysta wierzy w to, co robi? Czy robi to, w co wierzy? Czy artysta stawia pytania bez odpowiedzi?” - te pytania są fundamentalne i cały czas aktualne; odnoszą się zarówno do spotkania pisarzy, samego spektaklu, jak i do współczesnych (a także przyszłych) rozważań o kondycji artysty. Inne aspekty zaakcentował „Chopin bez fortepianu” - tutaj pytanie dotyczy nie tyle kondycji twórcy, co kształtowania jego tożsamości i kondycji przez innych – odbiorców, krytyków, muzyków, wreszcie również Polaków. Czym są dla nas dzisiaj utwory Chopina? Na ile potrafimy słuchać Chopina, a na ile jesteśmy obciążeni narzuconymi schematami? „Czyja opinia przesądza współcześnie o wartości dzieła?” 

„Broniewski”, czyli epizody z fascynującej biografii poety, „Polaka, katolika, alkoholika” tworzą obraz człowieka, który paradoksalnie – choć postrzegany jako konformista – był wiernym swoim ideałom buntownikiem. „Czy współczesny artysta potrzebuje przeciwności, które musi przezwyciężać? Czy walka w dziedzinie sztuki jest dzisiaj potrzebna? Czy ma sens?” - to tylko niektóre z pytań, których refleksem jest „Broniewski”. O polityczności i uwikłaniu artysty mówi również „Machia”, przedstawiająca losy Machiavellego na tle włoskiego renesansu. Bo czy tak naprawdę artysta nie jest zawsze w pewnej mierze konformistą? Sztuka Juliusza Machulskiego kreśli złożony portret twórcy, funkcjonującego pomiędzy wyborem a koniecznością, prawem samostanowienia, a uwikłaniem w układy, kontekst społeczno-polityczny, relacje międzyludzkie. Artysty obserwującego rzeczywistość i pytającego o jej strukturę. A czy są pytania, których nie można postawić? Spektakl „Droga śliska od traw...” sygnalizuje, że trzeba rozmawiać o ludzkiej naturze – naturze dobra i zła. Przecież tak samo jak dwoista jest natura człowieka, tak też dwubiegunowa jest kondycja artysty. Rozdarta, zmienna i uzależniona od okoliczności. Spektakl Teatru z Legnicy eksponuje jeszcze jeden aspekt kondycji artysty. Jego reżyserami, a zarazem aktorami są bowiem Katarzyna Dworak i Paweł Wolak. Tworzą oni dzieło teatralne od wewnątrz, wciąż w nim uczestnicząc. To zupełnie inne spojrzenie na spektakl, różne od spojrzenia twórcy oceniającego dzieło z dystansu. Bycie w roli zmienia spojrzenie, ważne stają się sceniczne emocje, sytuacje. Taka sama sytuacja ma miejsce w „Wyczerpanych” zaprezentowanych na koniec Festiwalu. Claude Bardouil jest reżyserem i odtwórcą jednej z ról. Spektakl to metafora uwięzienia w ciele i ucieleśnienie myśli o ciele. Inspiracją staje się amerykańska aktorka kina porno okrzyknięta jedną z największych gwiazd wszech czasów. Ciało, wyrażające emocje w bardzo sugestywnych ruchach i konwulsjach, jest tylko przenośnią tego, co niecielesne. Skłania do refleksji nad tym, czy współczesny artysta jest przytłoczony świadomością wyczerpania?

Jaka jest więc kondycja artysty? Pytanie pozostaje otwarte. Odpowiedź na nie zawieszona jest w przestrzeni pomiędzy widzem a twórcą, w dyskusji o sztuce, teatrze i artyście. Festiwal bowiem jest zawsze próbą podjęcia dialogu z widzem. A szacunek do widza jest jednym z kluczowych aspektów budowania repertuaru i wyrazu artystycznego Festiwalu. Spektakle festiwalowe w Łodzi są prezentowane tak, aby ich wyraz artystyczny był maksymalnie zbliżony do jakości prezentacji w macierzystych teatrach. Z tego powodu w tym roku specjalnie na zamówienie Festiwalu uznana tłumaczka Sława Lisiecka przełożyła na język polski tekst sztuki Wolframa Lotza „Śmieszna ciemność”, którego inscenizację zrealizował wiedeński Burgtheater. Dzięki temu tekst nie stracił nieodłącznych walorów artystycznych i literackich niuansów, stanowiących o wartości sztuki, a łódzka publiczność mogła obejrzeć dzieło doskonałe. Również ze względu na szacunek dla widza i artystycznego wyrazu, artystów oraz ich dzieła w tym roku „Chopin bez fortepianu” został wystawiony w Filharmonii Łódzkiej przy udziale orkiestry symfonicznej (choć można było zaprezentować „Chopina” tańszym kosztem – na scenie Powszechnego z udziałem kilku muzyków); również dlatego spektakl warszawskiego Teatru Narodowego – wymagający wyciszonej, kameralnej przestrzeni – pokazywaliśmy na Małej Scenie. Można by powiedzieć, że to nieekonomiczne, a gdyby spektakle przenieść na Dużą Scenę, odwiedziłoby nas jeszcze więcej widzów. Jednak teatr nie powinien iść na kompromis, a Festiwal powinien dbać o to, by dzieło wybrzmiało najpełniej. Na koniec zawsze jednak przychodzi pytanie: czy będąc bezkompromisowym wobec przeniesienia dzieła sztuki, czy działając w imię ochrony twórców współtworzymy dodaną wartość? Czy stwarzamy pole do rozmowy o sztuce? Wierzę, że tak - podkreśla dyrektor Ewa Pilawska.

Festiwal z jednej strony jest więc poszerzaniem spojrzenia widza na sztukę, z drugiej rodzi się z wsłuchiwania w głos publiczności. Publiczności, która w Plebiscycie wybiera Najlepszy Spektakl, Najlepszą Aktorkę i Najlepszego Aktora.

W tym roku tytuł Najlepszej Aktorki widzowie przyznali całej obsadzie (Catrin Striebeck, Stefanie Reinsperger, Dorothee Hartinger, Frida-Lovis Hamann) spektaklu „Śmieszna ciemność” w reżyserii Dušana Davida Pařizka z Burgtheater w Wiedniu, Najlepszym Aktorem został Robert Ninkiewicz za rolę w spektaklu "Broniewski" w reżyserii Adama Orzechowskiego z Teatru Wybrzeże w Gdańsku. Za Najlepszy Spektakl widzowie uznali „Broniewskiego”. Gratulujemy! 

Dziękujemy, że byliście Państwo z nami!


BIP